6 dni z daleka od domu; z daleka od zajętej i głośnej codzienności, bez możliwości powrotu - z własnego wyboru. ponad 30 osób, zebranych w przepięknym miejscu pośrodku niczego, chcących usłyszeć samych siebie, a czasami wykrzyczeć bol; towarzyszących sobie samym, ale tez innym, w podroży do miejsca, gdzie wreszcie coś czuć. w zagęszczonej rzeczywistości, w zawieszeniu pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, z obawami przyszłości – wlaśnie tam się spotkaliśmy. aby słuchać, aby usłyszeć, aby czuć, aby być. w ciszy, gdzie wszystko słychać.
przez cały ten czas, towarzyszyły mi gdzieś w podświadomości słowa Brene Brown, : ” gdy pogrążamy sie w odrętwieniu, kiedy przestajemy czuć ból, przestajemy także czuć radość, wdzięczność i szczęście”
Ola, Ania, Emila, Ewa, Mariola, Agata, Edyta, Kamila, Piotrek, Lukasz, Tomek, Tomek i Kasia – dziękuje za ból. Byliście niezwykli.
i dobrze było wrocić do domu, gdzie czekal On. dzięki Wam wiem, że mówię Mu to za rzadko. tak często uznajemy za pewnik cud bycia – własnego istnienia i istenienia tych, którzy na chwilę, bądz na dłużej, dzielą z nami życie.
bądzmy uważni na siebie. i wdzięczni, za każde spotkanie.
______________________________________________________
6 days away from home. away from busy and noisy reality, without a way to go back home, – on it own choice. about 30 people, gathered together in the beautiful place, in the middle of nowhere, wishing to hear itself, or sometimes to cry out the pain; to do companion itself and the others on the journey to the place, where the pain exists. in “thickened” reality. somewhere between the past and the present, with the “fears of future” – this is where me met. to listen, to hear, to feel, to be. in silence, where you can hear everything.
during all this time, Brene Brown words were ringing in my head” “When we numb [hard feelings], we numb joy, we numb gratitude, we numb happiness”.
Ola, Ania, Emila, Ewa, Mariola, Agata, Edyta, Kamila, Piotrek, Lukasz, Tomek, Tomek and Kasia – thank each of you for the pain. Guys, you were amazing!
and was so good to be back home, where He was waiting on me. flowers, a little present, joy. thank to you Guys I know, I don’t tell Him often enough – “it Is good to be back home, where you are”. so often and quick, we take for granted the miracle of “be”. our own or the people, who share life with us.
be grateful.










Who the hell is HIM
________________________________
love you too